sobota, 10 września 2011

1st Football Game

Hello! Dzisiaj bylismy na pierwszym meczu amerykanskiego footballu. Co prawda - nic nie rozumialam z tego, ale bylo warto! :P Pierwszy raz widzialam tez cheerleaderki, ale one nic nie robia oprocz skakania... W sumie to chodzilysmy z kolezankami ze swim team i robilysmy zdjecia. W szkole sa takie grupy, ze sportowcy trzymaja sie razem. Nie to, ze nie mam innych znajomych, ale np. na lunchu siadamy razem (sportowcy). W sumie ja jadam jeszcze z Gabrielle (sasiadka). Czasami dosiada sie chlopak z Kazachstanu (szkoda mi go, wiec niech siedzi z nami). W ogole nie wiem, dlaczego, ale wszyscy, ktorzy uprawiaja jakis sport to sie maja za nie wiadomo kogo w szkole. Nawet dziewczyny ze swim team! :D Footballisci to chodza tak dumnie po korytarzach, ze szok! To wyglada smiesznie. Nawet do mnie czasem ktos podejdzie i sie spyta: to Ty jestes z wymiany i plywasz? Haha, naprawde warto. Dosc, ze nikt Ci stolika nie zajmie, to jeszcze mozesz z seniorami na apelach siedziec.


Ide spac! Jutro students orientation! :O

czwartek, 8 września 2011

Cyrk + pierwszy dzien w szkole

W cyrku bylo fajnie. Byl ogromny i juz nie pamietam, ile ludzi sie miescilo. My siedzielismy w miejscu dla VIPow, gdzie podawali jedzenie itd. Bylo chyba z 20 takich miejsc. To dlatego, ze Hosci zarezerwowali wczesniej. Bylo mnostwo zwierzat, ale niestety nie bylo tygrysow, na ktore czekalam. :D Nie ma co narzekac! Pozniej pojechalismy do ogromnego centrum handlowego! Kupilam sobie kilka rzeczy do szkoly. Jeszcze w piatek jedziemy kupic zeszyty i te bzdury.
W Waszyngtonie jest strasznie cieplo! Okolo 35 stopni chyba dzisiaj bylo (nie jestem pewna, bo nie umiem zamieniac z Fahrenheitow)...
Poza tym jutro mamy pierwsze zawody ze szkola "Tahoma". Starsznie sie stresuje! :D Plyne zabka, motylkiem i kraulem, ale juz nie pamietam, jaki dystans. Najgorzej mi idzie z obrotami pod woda... Aaaaaa! W ogole dostalismy dzisiaj stroje, czepki i takie smieszne, zielone dresy.

Dzisiaj byl pierwszy dzien w szkole. Powiem tak: na poczatku nie wiedzialam, co i jak, ale pozniej pomogly mi dziewczyny ze swim team (kurde, powoli brakuje mi polskich slow) i jacys przypadkowo spotkani ludzie. Szkola jest wielka! Pierwsza lekcja (matma) byla organizacyjna. Druga (biologia) byla trudna... Nie znam po polsku miesni, a co dopiero po angielsku. Musze sie przez weekend nauczyc. Trzecie bylo gotowanie, ale tez organizacyjne. Czwarta historia i chyba najlepsza! :D Jak nauczyciel otworzyl buzie, wszyscy smiali. Haha, jest taaaaki smieszny! Piaty angielski (sredni), a szosty niemiecki. Od razu chca mnie przeniesc na wyzszy poziom, bo przerabiamy alfabet. Troche sie zdziwilam, bo chyba kazdy to rozumie... Niektorzy naprawde byli malo inteligentni. :P


Wiem, ze malo zdjec, ale nie pozwolili cykac z lampa, ktora byla konieczna. :(

W sobote jade na exchange students orientationi wreszcie zobacze sie z Polkami!

Paaaaa!

poniedziałek, 5 września 2011

Kooonie

Heeej! Wlasnie wrocilismy cali i zdrowi (a ja poobijana po jezdzie). Po pierwsze: na poczatku zapomnialam wziac karty pamieci i nie mialam jak robic zdjec, a w tamtejszej okolicy byly swieeeetne widoki! Normalnie jak z westernu! :) Trawa i wszystko pousychane, troche drzew, cos jak pustynia. Awwwwwwww! Dopiero pozniej Hosci przywiezli mi karte i porobilam zdj. w okolicach domu ich znajomych, ktorzy udostepnili nam konie. Tam juz zielono i typowy Waszyngton. Co do jazdy, to jezdzilismy (ja, znajoma Hostow i Christina) okolo 2 godziny po tej "pustyni". W ogole nie wiedzialam, ze bede musiala sama jechac na koniu, bez niczyjej pomocy. Jakos sie udalo! :P Moj kon wabil sie "Ruby" i byl chyba najladniejszy. W ogole nauczylam sie, jak z nim rozmawiac, wydawac proste komendy. Po jezdzie pojechalismy do McDonalda na lunch, a potem nakarmic lamy, kozy i inne zwierzeta. Pozniej mylismy i czesalismy konie. Nastepnie przyjechali Hosci i zrobilam troche zdjec. Nawet udalo mi sie na ktoryms tam byc z koniem, haha. Wieczorem mielismy grilla, przyjechala Monika z Chin (z wymiany) i jej Hosci. Wszystkie dzieciaki poszly plywac w basenie. Ja juz mialam dosc po wczoraj! :P


Mam wiecej zdjec, ale jestem spiaca. Jutro jedziemy na zakupy i do cyrku i musze wczesniej wstac. A co do zdjec, to wiem, ze smiesznie powychodzilam. Paaa! :*

niedziela, 4 września 2011

Olympia

Wlasnie wrocilam ze stolicy Waszyngtonu. Miejsce pieeeekne! W ogole dzisiaj bylo ladna pogoda, wiec bylo przyjemnie. Sam budynek jest ogromny. Dowiedzialam sie, ze jest ich 50 (tyle co stanow). Pozniej poszlismy do kina na "Captain America" i na lody do centrum. Centra handlowe roznia sie tylko wielkoscia od europejskich. Jest ich pelno i wszystkie sa olbrzymie. Co do filmu, to byl nawet dobry. Mimo tego, ze wojenny, czasami mozna sie bylo posmiac. Christina caly czas sie smiala! :P Juz osiemnastego listopada idziemy na pierwsza czesc "Breaking Dawn" (4 czesc "Zmierzchu"). I jeszcze w tym roku do Fooorks!!! Aaaa, no i jutro mamy jazde konna i kosciol. W poniedzialek zakupy i jakis ogromny cyrk.

Dzisiaj na plywaniu bylam pierwsza w mojej grupie motylkiem i zabka, wiec bede musiala brac udzial w zawodach. :( Ogolnie bylo trudno. Biegalysmy 2 mile i pozniej tyle samo w wodzie, jak nie wiecej...

Pozdrowienia dla mamy i taty na Sycylii!!! :P

 
 

Do jutra!

czwartek, 1 września 2011

Timberline High School

Hello! Bylismy dzisiaj (tzn. wszyscy nowi uczniowie) na orientacji w szkole. Bylo nas chyba z 400! Od razu polubilam to miejsce! Gralismy w rozne gry, smialismy sie... Na poczatku sie przedstawialismy i po uslyszeniu naszego imienia, wszyscy musieli powiedziec "Czesc...(imie)". Trudno bylo z wymowieniem "Katarzyna"! :D Hahah, ale byly gorsze imiona w mojej grupie. Byl chlopak i dziewczyna z Tajlandii, a tego to juz w ogole nie wymowie.

Dzisiaj o 2:30 basen. Ciesze sie, bo zmienilam wreszcie tor i teraz plywam z kapitanem druzyny i takimi wielkimi dziewczynami, co wzrostem nadrabiaja. Troche jestem przy nich mala i wolna, ale trenerka mowi, ze ponadrabiam, bo mam jakies predyspozycje. Najgorzej jest, gdy zakladamy obciazniki na rece...


Nie moge sie doczekac rozpoczecia roku! W ogole w sobote jedziemy do Olympii (stolicy Waszyngtonu), a w poniedzialek na zakupy i do cyrku! :P

Paa!