wtorek, 23 sierpnia 2011

Go blazers!

Hej! Dzisiaj o 7:30 zaczely sie treningi naszej druzyny plywackiej. Jeju, ale sie zmeczylam! To trudniejsze, niz myslalam. Na poczatku w ogole mi nie szlo, nie wiedzialam, jak oddychac i plywac kraulem czy tam innymi stylami, ale po 3 godzinnach ciezkich treningow udalo sie. Jestem strasznie zmeczona,  juz o 5 przychodzi moja koordynatorka i gdzies tam mnie zabiera... :D Treningi mamy codziennie oprcz niedzieli. I codziennie po 3 h! Nie wiem, jak ja wytrzymam...





Wiec naleze do Blazersow! :) haha, smieszny jest okrzyk na koniec treningu: Go blazers! I po nim wszyscy padaja!

Bylismy dzisiaj na goracej czekoladzi epo treningu w StarBucksie, wiec jest lepiej...

Do jutra!

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Szkola + pokoj!

Hej! Dzisiaj spalam juz normalnie i sie jakos przestawilam. Bylismy rano w szkole sie zarejestrowac, a juz w piatek moge wybrac przedmioty. Dzisiaj za godzinke idziemy na basen zobaczyc co i jak. Juz na plywanie jestem zapisana. Na weekend jedziemy nad ocean, a na swieta do San Francisco samolotem!!! Haha, niedowierzam! Zrobilam kilka zdjec szkoly, ktora jest przeogromna. Juz poznalam wiele ludzi, kolezanek Christiny.











Pokaze jeszcze pokoj i salon. :)




Mam tylko 1,5 h na komputer, wiec... nie zawsze napisze. Pozdrawiam!

Pierwsze dni...

Dzisiaj byl bardzo meczacy dzien! Nie moglam spac cala noc i sie przestawic czasowo. Od rana bylismy w wielu miejscach. Najpierw w kosciele, gdzie wszystko jest inne! Rozni sie calkiem od polskiego. Po pierwsze na mszy mozna zuc gume i jesc. Normalnie jest stolik z piciem i jedzeniem, podchodzisz i bierzesz. W ogole bylo tez cos podobnego do karaoke. Ludzie grali na gitarze i spiewali. Komunia to chleb, ktory trzeba zamoczyc w winie. Bardzo mila atmosfera, wszyscy sa nastawieni pozytywnie! Poznalam chyba cale grono koscielne :D.




Kosciol aktualnie jest w gimnazjum, poniewaz jest remont.

Po kosciele pojechalismy na zakupy i spacer. Sklep byl taki ogromny, ze na srodku byla restauracja...






Nie moglismy znalezc niczego, co by mi smakowalo, a gdy juz zobaczylam laysy, wszyscy byli podescytowani, ze w koncu cos zjem! Dotad jadlam frytki... Bylismy juz w wielu restauracjach.







Poszlismy dzisiaj tez na jakas ceremonie, gdzie chrzcili w jeziorze kilku ludzi. Spotkalam tez dziewczyne z Chin, ktora tez przyjechala na wymiane. Ma na imie "Monika".











Pozniej pojechalismy do domu. Jest teraz czwarta po poludniu, wiec zasypiam (zmiana czasu). Jutro idziemy z Christina na basen, bo zapisalysmy sie na kolko plywackie zamiast wfu.

To na tyle. Do jutra!

niedziela, 21 sierpnia 2011

Welcome to Lacey!

Wreszcie jestem w USA! Normalnie niedowierzalam, kiedy wysiadlam z samolotu! W ogole loty byly strasznie dlugie i meczace. Do samego Amsterdamu jakies 2 h, a do Seattle 10! Juz nie moglam usiedziec... Na szczescie siedzialam z Iza i Monika i podali pizze! :D Pozniej jeszcze jakies lody i niedobre mieso. Co chwile latali z piciem i ze smieciami, wiec nawet nie bylo jak przejsc. Samolot byl ogrooooomny! I byly nawet dobre filmy do wyboru. Obejrzalam w sumie jeden, bo reszte przespalam. Na lotnisku powitali mnie Joyce, Christina i John z wielka tabliczka "Witamy Katarzyna". Nie mogli wymowic mojego imienia, wiec zostalam przy "Kate".






Lotniska byly ogromne, a szczegolnie to w Amsterdamie! W dodatku wysiadlysmy na zlym terminalu i trzeba bylo przechodzic na drugie skrzydlo z 20 minut.
Gdy juz wyladowalismy w Seattle, czekalysmy jakies 15 minut na wize, ale nie bylo zadnych problemow. Oczywiscie pobrali odciski palcow i takie tam. Zadawali mnostwo pytan i w koncu przybili malutka pieczatke... :D

Gdy Hosci mnie odebrali, zabrali mnie do duzego, elektronicznego sklepu, zebym mogla sobie obejrzec moj aparat. W koncu go kupilam! Juz zrobilam kilka zdjec. Najbardziej fotogeniczna jest Annie. W zyciu nie widzialam tak delikatnego i milutkiego psa!



Bylismy wczoraj juz na frytkach dwa razy, haha! Na kazdym kroku fast foody! A kazda z restauracji jest przeogromna! Ludzie sa wszedzie mili i sympatyczni, nie to, co w Polsce. Zauwazylam, ze potrafia sie cieszyc z czyjegos szczescia i do wszystkiego sa dobrze nastawieni. Nawet po wielu godzinach w pracy dalej chce im sie usmiechac!!!





To nasze sasiedztwo i domki w poblizu + ogrodek. Moj aparat jest swieeeeeetny! Za godzine ide do kosciola, wiec tez porobie jakies zdjecia. I oczywiscie pokaze potem pokoj! :P

Nie spalam pol nocy. Nie umiem sie przestawic... Christina oczywiscie nie spala tez i troche pogadalysmy, posiedzialam na ipadzie (cudo)!


Dobra, lece, napisze pozniej! :) Jestem juz po sniadaniu tak w ogole (platki z mlekiem) xd. 


piątek, 19 sierpnia 2011

See you soon, Poland!

Hejjj! Za kilka godzin będę już w samochodzie... A później na terminalu 2 z dziewczynami. :* Dzisiaj pakowałam się calutki dzień, bo poprzednio nawrzucałam tylko rzeczy do walizki. W ogóle mam spory nadbagaż i pewnie na odprawie będę szperać i wyciągać zbędne kilogramy.
Nie jest tak łatwo wyjechać na 10 miesięcy, a szczególnie się spakować... Nie mówię już o pożegnaniach! Naprawdę będzie ciężko spędzić rok poza domem. Nie wiem tylko czy dobrze robię, że nie biorę laptopa. Hości mówią, że udostępnią mi komputer i nie ma sensu go taszczyć.

Nie mam żadnych zdjęć, ani niczego. Napiszę z Amsterdamu lub już z Waszyngtonu i coś dodam. O 6 rano mam wylot! :( Powinnam być około 23-ej na miejscu.

To dziwne, ale się nie stresuję, ani nic. Aha i mam nadzieję, że w Lacey jest ładna pogoda! U nas ciągle burze i deszcz!


 Więęęęc do napisania i trzymajcie kciuki, żebym szczęśliwie doleciała i się nie zgubiła na lotniskach, haha!